fbpx

Historia każdego biznesu jest inna, gdyż ilu przedsiębiorców, tyle modeli biznesowych. Obecnie z każdej strony jesteśmy wręcz bombardowani szkoleniami czy książkami, które mają nam ułatwić prowadzenie biznesu, zmienić nasze życie w siedem dni i umożliwić nam zostanie milionerami w pół roku. Całość jest zazwyczaj okraszona ładnym zdjęciem z Bentleyem w tle. Jednym z bardzo popularnych zagadnień jest kwestia planowania, kluczowa dla każdej inicjatywy. Żebyśmy mieli jasność, nie neguję zasadności przygotowywania strategii, uważam, że jest ona kluczowa dla każdego przedsięwzięcia, tak w życiu osobistym jak i zawodowym. Jednak tworzenie zbyt złożonych planów ma też swoje pułapki, w które ja sama wielokrotnie dałam się złapać. 

Każdy z nas zna pewnie tak zwanych ludzi czynu – oni po prostu działają, robią swoje i raczej nie głowią się dniami i nocami, czy ich przedsięwzięcie się powiedzie. W większości takie osoby dość szybko bankrutują, w myśl zasady “żyj szybko umieraj młodo”. Są też oczywiście przypadki potwierdzające regułę, czyli osoby, które funkcjonują tak całe życie i mają się całkiem dobrze. Nie jest to jednak model, który będę Wam rekomendować. 

W każdej mądrej książce dotyczącej planowania firmy (i każdego zadania w życiu) przeczytacie, że w pierwszej kolejności musimy określić cel, do którego dążymy. Jeśli nie mamy celu, to nie będziemy w ogóle wiedzieli, w jakim kierunku zmierzamy. Nie zweryfikujemy, czy to co robimy ma sens, czy nasze codzienne działania przybliżają nas do tego, co sobie założyliśmy. Warto jest się więc zastanowić, co pragniemy osiągnąć i w jakim miejscu chcemy być za miesiąc, rok czy dziesięć lat. Bez konkretnej wizji nie zajdziemy daleko.

Kiedy już wiemy, co chcemy zrobić, musimy sobie zadać kolejne pytanie – w jaki sposób chcemy to osiągnąć, jakie kroki musimy podjąć, czego się nauczyć, jakie osoby poznać i ile mamy na to czasu. I tu zaczyna się planowanie. Ja najczęściej robię w ten sposób, że na kartce papieru (jestem fanką pisania odręcznego) albo w formie listy albo w formie mapy myśli, określam kluczowe aspekty danego przedsięwzięcia. Kiedy zakładałam swoją pierwszą firmę były to między innymi rejestracja spółki, przygotowanie strony internetowej, założenie fanpage’a na Facebooku czy przygotowanie oferty. Następnie wybieram te zadania, które są kluczowe dla danego przedsięwzięcia lub takie, których wykonanie jest niezbędne do realizacji następnych. To bardzo ważne, gdyż często skupiamy się na szczegółach, które nie będą miały dużego wpływu na całokształt. Tu niezawodnie sprawdza się zasada pareto, która mówi o tym, że 20% naszych działań odpowiada za 80% osiąganych efektów. Następnie każde z tych “głównych” zadań rozbijam na mniejsze czynności, które trzeba wykonać aby je osiągnąć. Staram się również określać ramy czasowe, kiedy dana czynność ma być zrobiona – jest to dla mnie szczególnie istotne, gdyż jako perfekcjonistka, mam tendencję aby dopracowywać każdą kwestię 10 razy. Wyznaczenie sobie ścisłego czasu na dane przedsięwzięcie, pozwala oprzeć się pokusie robienia wszystkiego na 120%. Jak więc widzicie u mnie bez planu ani rusz. Ale…. w pewnym momencie złapałam się na tym, że wszystko rozpisywałam na 100 kartkach, w 10 różnych wersjach z wykorzystaniem kilku różnych metod zarządzania sobą w czasie. Zabierało mi to masę czasu i po opracowaniu tak skrupulatnego harmonogramu, zaczynało mi brakować mi siły i ochoty, żeby to wszystko robić. Znów perfekcjonizm brał górę nad rozsądkiem. Pojawiały się również wyrzuty sumienia – przecież wszyscy w Internecie są mistrzami tabelek, harmonogramów i checklist, to ja nie dam rady?

Jak się domyślacie, takie podejście nie zaprowadziło mnie daleko i nauczyłam się mądrego planowania, bez rozpisywania zadań na dany dzień, z dokładnością do 10 minut. Kluczowe w tym wszystkich jest bowiem to, że nawet najlepiej dopracowana strategia nie zadziała, jeśli zabraknie działania. Tylko realizacja zadań, które sobie postawimy, doprowadzi nas do upragnionego celu. I nawet jeśli nie uda nam się zrobić wszystkiego, co chcieliśmy albo zrobimy to na 50%, to jest to znacznie lepsze niż zrobienie świetnego planu, którego nigdy nie wdrożymy w życie.